Najszybsze znajomości - Mates.pl
Nie zalogowano
OdbijOdeMnie
Ostatnia wizyta: Dziś
Dobranoc pchły na noc ;))
Aktywność
Znajomi
Opinie
Nominacje
Naklejki
Lubisz mnie?
Tak!
Dalej
POKAŻ WIĘCEJ ZDJĘĆ (5)
Adres profilu
Pseudonim OdbijOdeMnie
Płeć kobieta
Wiek 29 lat
Miejscowość Ostrowiec Świętokrzyski
Wzrost 160-164
Budowa ciała Szczupła
Kolor włosów Blond
Kolor oczu Niebieskie
Znak zodiaku Bliźnięta
Status związku Zamężna
O mnie
Muzyka
Słyszałem mordercę, to było samo zło
To nie była agresja
Agresja jest dynamiczna jak crescendo w muzyce
Zło jest nieruchome
Chwilę potem była śmierć, zła śmierć

To nie jest zwykły numer o miłości, to leci tak

Jest tak samo, może tylko trochę smutno
I nie mówisz dobranoc, i nie mogę przez to usnąć
I może trochę pusto, i znowu jest to rano
I znowu uwierzyć trudno, że marzenia się spełniają
Bywa różnie, skończę u kolejnej w ramionach
I rok później poleci znów "Rok później" Bonsona
To wiem o nas
Ty pewnie też przeżyłeś to choć raz
A jeśli jeszcze nie, to nie wiem, już zaczynałbym się bać
Bo wszystko przed tobą i wszystko przede mną
A nie wystarczy słowo, by coś wiedzieć tu na pewno
I nie wystarczy słowo, by powiedzieć jak jest teraz
I nie byłbym tu sobą, mówiąc, że się chcę pozbierać
I że umiem, i że potrafię, że się nie
I tak jest u mnie, lepiej znacznie, naprawdę
Po co mam ściemniać jak zawsze? rozumiesz?
Bo ja wciąż chyba nie, najwyraźniej, ej w

To była zła śmierć
Śmierć może być dobra
Co wynika z życia
To była zła śmierć
Opowiedz sobie wszystko dokładnie
Wtedy zrozumiesz, co się naprawdę stało

Gdyby nie to, że mam arytmię serca
Gdyby nie to, że dowiedziałem się tu o tym przez nas, pamiętasz?
Czułem efekty ciśnienia krwi, które podwyższyłaś mi
Dzisiaj Cię nie ma, wtedy byłaś
I teraz znaczenia nie ma, , nie ma dziś
Musimy iść, musimy umrzeć
Nie możemy żyć i nie ma nic i nie ma uciec dokąd
Gdyby nie ten ból, o którym nie mówiłem Ci tu nigdy
Wziąłbym nóż i sprawdził jak szybko się goją blizny na Twojej skórze
U mnie pod skórą już dość długo, ale będą dłużej
Gdyby nie to, że znajdę drugą opcję
I wezmę oddech, przetnę aortę Tobie
Bo wolę żebyś nie istniała, niż żyła obok mnie
I kiedyś to zrobię, więc przygotuj się na dłonie we krwi
I próbując złapać oddech, powiem ’kocham Cię’
Ostatni raz już Tobie, to rozwiąże problem
Co dzień się o to jutro boję
Mam pistolet, dwa naboje i nas dwoje, to koniec

W tym raju, po tej stronie
Nazajutrz znowu mi się przyśni, taki moment jak ten
Wiem, to jest nietaktem
Tak mówić i uśmiercać to co kochałeś najbardziej
I gubisz się już sam w tym lub sama
Gdyby nie to, że nasze plany utonęły w planach
I tak ci powiem "przepraszam", bo nie chciałem tego mówić głośno
I próbuję się ogarniać, ogarniać, ja wciąż żyję miłością, tak
Udowodnij swoją wyższość jeszcze raz
Jakbym nie wiedział w co grasz
Gdy byliśmy razem, to myślałem, że damy radę
A co myślą o nas ci, dla których zawsze byliśmy przykładem?
Ty, jakie inne? kolejna i jeszcze jedna
I teraz wiem, jak to życie można łatwo przegrać
Muszę wytrwać, więc znikaj, proszę cię
A ta arytmia może mnie zabije kiedyś, a może nie
I najgorsze, że ta historia jest prawdziwa
Tak jak to, że chciałem żebyś tu była szczęśliwa
Ale ze mną, żebyś dzieliła tą codzienność
Nigdy nie chciałem zabijać, ale zabiorę cię w ciemność
Czeka Cię piekło, ja w swoim jestem odkąd
Mimo słońca ulice zaczęły moknąć
Zabiorę Cię tam złotko, pójdziemy prosto tak
A twoje oczy to już nie moje okno na świat
Gdyby nie to, zniknąłby mi wreszcie z oczu płacz
A z ust: mać, mać i mać
I dłużej się nie uda grać mi, w końcu nóż wbiję w klatki
Bo lepiej by było, gdybyśmy byli martwi
Gdyby nie to, że już nie mamy tylu spięć
To zbiłbym termometr i wpierdolił rtęć
I gdyby nie to wszystko, to byłoby dobrze wiesz
A tak poza tym, to wcale nie jest okej, nie jest okej, cześć
Filmy
[1. Żabson] Ludzie spoglądają na mnie z boku
Różne bzdury piszą gdzieś na swoim blogu
Już nawet nie krzyczą, siedząc z ciszą tylko w swoim lokum
Mało kto jest anarchistą, każdy się tu boi wrogów
Co masz mówić do chłopaków, skoro wciąż siedzą na forum? (ja)
Blokuję zewnętrzny chaos, by znaleźć wewnętrzny spokój (ja)
Od zawsze idę na całość, nie zważając, co mówią ci z boku (ja)
Trap to rewolucja roku
Nieukryty krzyk w necie
Nie możesz pokapować się już w tym biznesie
Dlatego jesteś zły wiecznie, bo jestem inny niż ty (ty)
Bo jestem inny niż ci wcześniej, samemu spełniam te sny (sny)
Nie czekam aż los się uśmiechnie
Przez muzykę wciąż krzyczę, że zwycięzcę
Twoje życie przy kokpicie, wolisz przynętę
Chociaż mamy więcej, wciąż ciężko odnaleźć szczęście
To ukryty krzyk w mieście, krzyczę to na koncercie
Od paru lat się zmienił świat i siedzę w tym biznesie
Oceniają nas, jakby nie mieli wad, chcą bym odczuwał presję je je

[Ref. Żabson]
Ukryty krzyk w mieście je je
Ukryty krzyk w mieście je je
Od paru dni nie śpię
Choć wkładam w to serce
Wciąż mają pretensję nie nie
Ukryty krzyk w mieście je je
Ukryty krzyk w mieście je je
Od paru dni nie śpię
Choć wkładam w to serce
Wciąż mają pretensję je je

[2. Żabson] Zbyt dumny by prosić o pomoc
Bez wielkiej wytwórni siedziałem nad tym co noc
Na początku każdy tylko mówił bym ochłonął
Teraz każdy chce się ogrzać, bo znicz zaczął płonąć
Nie podzielę się już z tobą moją mamoną
Gdzie byłeś, gdy musiałeś stawił czoła wszystkim wrogą?
Gdzie byłeś, gdy krzyczałem i nie miałem tu nikogo?
Na dnie to sam zostałem, teraz tyłu kumpli obok
Dla ciebie to jest łatwe życie, spróbuj się tym zająć
Przez to, że mam te własne wizje palcem wytykają
Dzisiaj tylko na szczerość liczę, rzadko spotykając ją
Chociaż wszyscy ludzie dzisiaj mnie tu nazywają ziom

[Outro - Pezet]
Nie mamy jeszcze nic, a chcemy szczęściem tego świata wreszcie żyć
My, ukryty w mieście krzyk
Nie mamy jeszcze nic, a chcemy szczęściem tego świata wreszcie żyć
My, ukryty w mieście krzyk
Nie mamy jeszcze nic, a chcemy szczęściem tego świata wreszczie żyć
My, ukryty w mieście krzyk
Nie mamy jescze nic, a chcemy szczęściem tego świata wieszczów żyć
My, ukryty w mieście krzyk
Książki
Mieszam mieszam, King of Mash-up, rurki, piercing, nowa kiecka
Tyle maili do fanpage’a "I don’t even open, playa"
Tego jeszcze nie było, niezrozumienia dziwią
Dziś dzwonią do mnie, żeby dawać mi te ciuchy friko
Tak, to mój prime time i nie czas na transformację
I’ve got the touch, płać, dotyk wpada w perturbacje
W końcu mam , i to tak słodko wiecie
Już wiem, czemu nie wchodzić głównym wejściem na koncercie
Znowu popatrzysz, jakby szczęście było obowiązkiem
Sam powiedz, jaka trójka tutaj jest na topie w Polsce
Teraz to nara na was, nie szukam kumpli, alright?
Reszta to popychadła, dziwię się, że nie mieszkają w Pionkach
Wpiąłem się w socket z BIOS-em, , lecę overclocking
Lubie taktować szyfry, szukaj se solucji o tym
Będziemy dalej , możesz mi zaufać - bistro
Kraj nie zaciągnie na dół, nie będzie poboru #realtalk

[Refren] x3
Krzyczę sobie nad nad, ze mną banda for life
Palce na puls whole time, w równowagę mnie wstaw

[Zwrotka 2: ZeroCool]
Proste, że mógłbyś sprostać stanom mych doznań
O ile dotrwasz, dojdziesz do końca, przybijesz do dna
I zgubisz kontrast, kolaps; Rorschach
Plamy z kawy, te koszule i krawaty
Ramy, w których się nie mieszczę
To niesmaczne, niebezpieczne się zapatrzeć, nie chcieć więcej
Niemożliwe widzieć więcej? Proste, synek - po to żyję
W szale mnożę skalę zniszczeń, jebać system
To niepokojące dla was jak Hamas ten cały zapał
Wataha, pustoszę stada wacków
Myślisz, że myto jebiemy ze stansów
Bo tam paru małolatów się otrząsnęło z letargu?
, nie żartuj, bo biorę co moje
A sobie pozwolę to oprzeć na sobie
Jak von Trier musisz dać wiarę tej dogmie
Bo chyba nikt nie poprowadzi za rączkę
Walimy w głowę jak ćpanie z Burroughs’em
Ty gubisz drogę jak Ulisses z Joycem
My to nowe technologie: RFID - bierz to typie
Wiem, że łykniesz to jak łychę, chociaż nie jesteśmy chipem
Nasze gnosis to nie literalne przyswajanie liter
Łap rozpierdol w heraldyce, Zero Dexter, Deys Sinister
Dla was nad szyldem
Zainteresowania
Anioły latają nad nami
rozsypują prochy
sekundy w minuty
minuty w godziny
godziny w doby
modle się o poruszenie
a wokół same groby
to taki manekin challange
muzeum figur woskowych
co mamy robić, przecież ten świat miał być dla nas?

życie ciągle zabija
tak jak ten fejkowy xanax
brakuje czasu żeby tak … przemyśleć
a w labiryncie spojrzeń w twoich oczach
chciałem znaleźć wyście
chciałem znaleźć wyście
chciałem znaleźć wyście
chciałem znaleźć wyście

i już nie szukam prawdy
kiedy wokół same gwiazdy
chyba właśnie dlatego nie czuje się tak jak każdy
na starcie masz tak niewiele
a z czasem każdy chce więcej
nie chciałaś w życiu samotna, a dostałaś o wiele więcej
o wiele więcej
o wiele bardziej i mocniej
masz zbroje z tych rozczarowań
już nic cie nie dotknie
los zwykle zaciska pięści
kiedy cie złapie za serce
zabiłaś w sobie emocje
wiec patrzą jak na mordercę
dziś oślepia nas bals
a błędy ukrywamy w sztuczny oklaskach
na scenie stojąc w swoich złotych maskach
per aspera ad astra
per aspera ad astra
per aspera ad astra

mamy czarne flagi
no I białe demony
zero skruchy, taż ze nie licz na przepraszam, czy sorry
za młodzi byt zapomnieć
za starzy na lekcje pokory
czarne ciuchy, czarne flagi
no I białe demony
czarne flagi
no I białe demony
zero skruchy, taż ze nie licz na przepraszam, czy sorry
za młodzi byt zapomnieć
za starzy na lekcje pokory
te czarne ciuchy, czarne flagi
no I białe demony

nasze białe demony
nasze białe demony
nasze białe demony

mój zawód nie ma imienia
choć wysyła do mnie money
mimo ze oczarowałaśto zaklęcie domniemanechyba sobie poradzę
inne buzie zblurowane
róża i nóź są tak ostre, a tylko jedno ma karmę
ja chyba sobie poradzę
dalej na czarno, skuś,
jestem gotowy na twój pogrzeb, wróg
rzuca się do mnie jak na tacy, cóz
zbieram to jak najlepszy gamer
dziś dałem ci na imię przepaść
skutki – już nie zapytasz czemu więce czamu patrzę z góry
ja nie zapytam więcej, dlaczego sztuka spadania
jak rozpościeram ręce nad urwiskiem starań
wybieram numery tylko po to by się rozłączyć
i chyba oszaleje od portali z …
o śmierci napiszą ze żyłeś w moich czasach
wiruję na gwiazdach jak tesla
odejdą na maskach
przyjemnie palę i zastygam, jak parafina
Virtutti militari
przyjemnie palę i zastygam, jak parafina
i zastygam, jak parafina
przyjemnie palę i zastygam, jak

mamy czarne flagi
no I białe demony
zero skruchy, taż ze nie licz na przepraszam, czy sorry
za młodzi byt zapomnieć
za starzy na lekcje pokory
czarne ciuchy, czarne flagi
no I białe demony
czarne flagi
no I białe demony
zero skruchy, taż ze nie licz na przepraszam, czy sorry
za młodzi byt zapomnieć
za starzy na lekcje pokory
te czarne ciuchy, czarne flagi
no I białe demony

nasze białe demony
nasze białe demony
nasze białe demony
Ściana i opinie
Punkty opinii
 
 
 
 
 
09 listopada 2018
;*;*;*
14 października 2018
11 października 2018
Wzajemnie
Nagrody
19 listopada 2018 otrzymała najwięcej prezentów.
Lisek od Jesienny. Data 19 listopada 2018
10 listopada 2018 spodobała się większości
Róża od Jesienny. Data 10 listopada 2018
Znajomi
Filmy
Niedopowiedzenia
234 wyświetlenia
Lubi 1 osoba
Addicted
231 wyświetleń
Lubi 0 osób
Feel it in my bones ( ft. Tegan
246 wyświetleń
Lubi 0 osób
Zwycięskie pojedynki
Z kim z nas wolelibyście się przyjaźnić?
(wyzywa)
3 głosy
VS
(przyjęła wyzwanie)
14 głosów
Naklejki
OdbijOdeMn...
Nawigacja
Zdjęcia
O mnie
Ściana i opinie
Nagrody
Znajomi
Filmy
Pojedynki
Naklejki
Pocałuj
Nominuj
Mates.pl używa ciasteczek (cookies) aby polepszyć jakość obsługi. Możesz dowiedzieć się więcej na tutaji w naszej polityce prywatności.
Jeśli się z tym nie zgadzasz, zmień ustawienia swojej przelądarki tak, aby nie akceptowała cookies.